Wtorek, 09 lutego 2010, , 40. dzień roku.

Reklama

|  Start  |
|  Aktualności  |
|  Działy temat.  |
|  Naszym zdaniem  |
|  Ogłoszenia  |
|  Multimedia  |
|  Forum  |
|  Archiwum  |
|  Katalog firm  |

Najpoczytniejsze w tym dziale
Wyszukiwane tematy

  Start  >>    Aktualności    >>   Publicystyka  >>  W cieniu zamku straszy 
sty 02 2009
W cieniu zamku straszy Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
  Oceny:  / 9            SłabySuper 
02.01.2009.

Super Nowości śladami sanockich i bieszczadzkich wampirów.

Pochowano go najprawdopodobniej gdzieś na początku XVII w., na wschodnim skraju cmentarza, daleko od innych mogił. W grobie złożono bez głowy, którą potem wsadzono mu między nogi. Tak jak przy grzebaniu wampirów. Wszystko działo się na cmentarzu w Sanoku, niespełna 200 m od siedziby starostwa ziemskiego, miejscowego sądu, miejsc spotkań szlachty... I to tylko jedna z mnóstwa informacji o wampirach żyjących na ziemiach sanocko - bieszczadzkich.

Na leżący na uboczu grób, najprawdopodobniej mężczyzny pozbawionego głowy występującej w jej naturalnym miejscu, czyli na końcu szyi, a z wetkniętą pomiędzy uda, natrafiono w latach 80. podczas prac archeologicznych na dawnym cmentarzu przy sanockiej cerkwi, dziś imienia św. Trójcy. - Sam cmentarz odkryto również przypadkiem. Podczas rozbiórki budynku przenoszonego do skansenu, znaleziono ludzkie kości. Jak się okazało, był to cmentarz przycerkiewny, funkcjonował najprawdopodobniej od połowy XVI w. do połowy XVIII w. Na takie ramy czasowe wskazuje wiele przesłanek - mówi Piotr Kotowicz, archeolog z Muzeum Historycznego w Sanoku. M.in. znalezione na cmentarzu monety bite masowo przez króla Jana Kazimierza, zwane "boratynkami", właśnie w połowie XVII w. W kilku grobach "boratynki" były bowiem włożone w usta zmarłych...

Wampir

Na dawnym cmentarzysku odkryto 40 grobów. Wśród nich jeden nietypowy, leżący na uboczu pozostałych. Wówczas jednak nie zwrócono na niego większej uwagi. Układ kości został sfotografowany, mogiłę opisano, a dokumentacja spoczęła na regałach w siedzibie archiwum sanockiego muzeum. Tam też przeleżała sobie ponad 20 lat.

Przed rokiem przypadkowo sięgnął po nią jednak młody, muzealny archeolog, Piotr Kotowicz. - Zdjęcie przedstawiające czaszkę umieszczoną pomiędzy kośćmi udowymi od razu mnie zaintrygowało. Może dlatego, że wcześniej interesowałem się bieszczadzką etnografią i podania o wampirach nie były mi obce. A tak właśnie grzebano osoby uznawane za wampiry. Co ciekawe, mogiła pochodzi najprawdopodobniej z XVII w. Wówczas minęły już czasy średniowiecznej świetności Sanoka, ale miasto nadal było prężnym ośrodkiem ziemskim. Tutaj znajdował się sąd, starostwo, tutaj zbierała się szlachta okoliczna. Sam cmentarz z grobem leżał zaś niespełna 200 m od siedzib ważnych urzędów   - opowiada P. Kotowicz.

Pochowany wampir to najprawdopodobniej mężczyzna, mieszkaniec Sanoka. Ale może to był nie upiór, lecz przestępca skazany na śmierć przez ucięcie głowy? Tym bardziej że w XVII w. działał w Sanoku miecznik chlubiący się nawet zdolnością ucięcia 5 głów jednym cięciem miecza?  - Skazańców chowano bez głów. Te zostawały przybite na miejscu egzekucji, na przestrogę przed dokonywaniem przestępstw. Wisiały do momentu, aż same odpadły z powodu rozkładu tkanek - dodaje Kotowicz.

Bieszczadzkie upiory

Jak się okazuje, opisy etnograficzne bieszczadzkich miejscowości, pełne są podań o wampirach, upiorach, żyjących w XVI, XVII, XVIII, XIX w., a nawet na początku XX w., na niedługo przed wybuchem I wojny światowej. Do walki z nimi stawali nawet oficjalni przedstawiciele Kościoła. Np. w Kulasznem k. Rzepedzi posądzono zmarłego, że jest wampirem. Na cmentarz wybrała się wówczas cała wieś, pod przewodnictwem popa. Rozkopano mogiłę, wydobyto ciało z grobu. Zgodnie z przesłaniem, pochowany miał się wówczas szyderczo śmiać z przybyłych. No to wbili mu prosto w serce wielki ząb z brony.

Podobne, popogrzebowe praktyki zarejestrowano także w Czaszynie czy w Zubeńsku. - Natomiast na cmentarzu w nieistniejącym dziś Jaworniku k. Komańczy, miało nie być człowieka, który w grobie nie miałby głowy położonej między nogami albo ćwieka wbitego w głowę - wyjaśnia Kotowicz.

Od śmiertelnika do upiora

Człowiek mógł stać się bądź zostać uznanym za wampira na różne sposoby. Za takiego upiora uznawana była osoba, u której nie nastąpiło skostnienie pośmiertne bądź była czerwona na twarzy. To ostatnie tłumaczono występowaniem nadmiaru krwi w organizmie, a duża ilość krwi musiała przecież skądś się wziąć. Najprawdopodobniej została przejęta od innego człowieka...

Wampirem stawało się też dziecko poczęte w trakcie stosunku odbytego podczas menstruacji kobiety. - Upiór charakteryzował się posiadaniem 2 serc i 2 dusz. Jedna była człowiecza, druga diabelska. Gdy umierała człowiecza, władzę nad ciałem przejmowała diabelska dusza i diabelskie serce - mówi Kotowicz.

To jednak wskazywałoby zawsze na istnienie tylko złych wampirów. Chociaż w rzeczywistości, jak podają źródła pisane, zdarzały się też i dobre upiory. - Takim był człowiek, który umarł, zanim za życia pozałatwiał wszystkie sprawy. W Serednim umarł gospodarz, który wstał z grobu, doił krowy, latem siał, zbierał zboże, a zimą je młócił - opowiada archeolog.

Większość to jednak, niestety, złe wampiry. Taki żył choćby w Dołżycy. Dusił bydło, a jeśli chciał mu przeszkodzić jakiś człowiek, był atakowany przez upiora.

Pogromcy

Przed wstaniem wampira z grobu broniono się na różne sposoby. Po wyprowadzeniu zwłok z domu odwracano próg, by upiór nie poznał swojego domostwa i do niego nie wrócił. W domu, na drodze na cmentarz i z powrotem, sypano mak. Mak sypano też do grobu, do ust zmarłego. Ziarenka miały absorbować upiora do ich liczenia, a musiało być ich tyle, żeby powstałego w nocy z grobu zastał świt, zanim ten odnajdzie wioskę.

Obracano też zmarłych w grobach twarzami do dołu. Odcinano głowy i kładziono je pomiędzy nogami. Wbijano ćwieki czy potężne, drewniane kołki w głowę, pozostawioną na swoim miejscu bądź w serce. Czasami zmarłego przebijano w 3 miejscach - głowę, serce, i złączone nogi. Groby przywalano kamieniami. Wszystko po to, by wampir nie zdołał podnieść się z mogiły. Wreszcie wierzono, że przed atakiem upiora uchroni spuszczenie płynów z organizmu denata i ich wypicie razem z wódką...

Walką z upiorami zajmowali się ponadto profesjonaliści. Za najlepszych uznawani byli Baczowie ze Słowacji. Jeśli zawiodły wszystkie inne sposoby, ich wzywano.

Tacy przyjechali choćby do Radoszyc, gdzie postrach siała zmarła 11-letnia dziewczynka. - Baczowie, dwaj wielcy mężczyźni, przyjechali w ciągu dnia. Nie tknęli przygotowanego dla nich jadła i wódki. Poszli do przygotowanych pokojów. Jeden z nich czytał, prawdopodobnie Biblię. Tuż przed północą poszli do grobu dziewczynki. Otworzyli go, ale był pusty. Wówczas zobaczyli 11-latkę biegającą na skraju wsi. Pobiegli za nią, dogonili, złapali, doprowadzili do grobu. Ucięli głowę. I tak, osobno ciało, osobno głowę złożyli w mogile. Zabieg okazał się skuteczny, bo ten upiór więcej już wsi nie nawiedzał - opowiada Piotr Kotowicz.

Bartosz Bącal

Umieść na: wykop.pl


« poprzedni artykuł           dodaj komentarz           następny artykuł »

KOMENTARZE





JEDYNKA
Z FORUM

> Re: Minister obiecuje autostradę na Euro 2012
przecież to wierzący w cuda ryżego
cudaka to obiecują co oznacza że
goowno z tego będzie...


> Minister obiecuje autostradę na Euro 2012
obietnice po ipsl to ich
specjalność.panie wojewodo
zachowaj pan sobie ten
artykuł.może się przydać.życzę
sukcesów....



NOWE OGŁOSZENIA
Pozostałe
> Transport Francja Włochy Anglia Hszpania Niemcy Belgia Holadia
Proponuje przewoź towarów i mienia na terenie kraju i całej ...
Pozostałe
> JUPITER TRANSPORT PRZEPROWADZKI MIĘDZYNARODOWE
Proponuje przewoź towarów i mienia na terenie kraju i całej ...

>> Dodaj własne ogłoszenie
POLECAMY
Wydarzenia
> Oskarżeni w sprawie wycieku płyty Kultu
RZESZÓW. Prokuratura Rejonowa dla Miasta Rzeszowa skierowała wczoraj akt oskarżenia przeciw osobom odpowiedzialnym...

Wydarzenia
> Rektor Antoni J. wyszedł na wolność
Stały bywalec prokuratur i sądów Antoni J., wciąż kpi sobie ze sprawiedliwości. W dodatku wciąż marzy...


© 2010 Super Nowości - dziennik południowo - wschodniej Polski